Dwie życiowe mądrości od Krzysztofa Kolumba

Postaci Krzysztofa Kolumba nikomu nie trzeba przedstawiać. Włoski żeglarz, znany najbardziej z przypadkowego odkrycia Ameryki na stałe zapisał się na kartach historii. Mimo ponad 500 lat jakie dzielą nas od czasów, w których Kolumbowi przyszło żyć historie jego życia można uznać za równie inspirującą co biografie Steve’a Jobsa, Marka Zuckerberga, czy Michaela Jordana. Co mógłby powiedzieć Kolumb do osoby żyjącej w XXI wieku, chcąc uchylić jej rąbka swojej życiowej mądrości?

Nigdy nie rezygnuj ze swojego celu.

Celem  Kolumba było odkrycie morskiej drogi do Indii. Jednak aby ten cel zrealizować musiał dysponować flotą okrętów, sprzętem nawigacyjnym, grupą marynarzy i sporymi zapasami jedzenia oraz picia żeby przetrwać tą długą  wyprawę. Pierwszą osobą do której zwrócił się Kolumb po pomoc w sfinansowaniu wyprawy był portugalski król Jan II. Ten jednak zdając się na wiedzę swoich doradców nie podjął się inwestowania w wyprawę. Kolumba to nie zraziło i nie dało mu zwątpić w jego teorię. Wyjechał do Hiszpanii gdzie przekonał tamtejszy dwór królewski do sfinansowania wyprawy.

Kolumb po audiencji u króla Jana II mógł na zawsze porzucić swoje marzenie, wierzył jednak w słuszność swojego przedsięwzięcia. Współczesny Kolumb mógłby przyjąć postawę młodego wynalazcy, bądź przedsiębiorcy poszukającego inwestora, osoby, która próbuję zrealizować swój cel, mimo braku wiary i zrozumienia ze strony innych ludzi. Zapewne nie raz próbowałeś przekonać kogoś do swojej idei, pomysłu, planu, w który święcie wierzyłeś. Jeśli obecnie próbujesz zarazić kogoś jedną z wcześniej wspomnianych rzeczy to pamiętaj – Kolumb też przechodził przez tą próbę.

Nie zawsze dotrzesz tam dokąd chciałeś.          

Dnia 3 sierpnia 1492 karaka (typ statku żaglowego) „Santa María” oraz dwie karawele (rodzaj żaglowca) – „Pinta” i „Niña”, podniosły kotwice. Krzysztof Kolumb wraz z dziewięćdziesięcioma towarzyszami podróży wyruszył na poszukiwania zachodniej drogi morskiej do Indii. Każda przebyta mila morska przybliżała go do osiągnięcia celu, który sobie założył przed laty. Po kilku tygodniach podróży dotarł do lądu, który okazał się być nie tym lądem do którego zamierzał dotrzeć…

Mimo, iż Kolumb przez całe życie sądził, że udało mu się dopłynąć do Indii, to z pewnością świadomość, że dokonał odkrycia Nowego Świata również napawała by go radością – może
i nawet większą niż dotarcie do docelowego miejsca.  Z resztą, czy jego osoba nabrała by takiego historycznego prestiżu gdyby faktycznie obrał właściwy kurs i dopłynął tam gdzie zamierzał dotrzeć? Późniejszy odkrywca właściwej drogi morskiej do Indii, Vasco da Gama choć jest znaną postacią historyczną, a jego wkład w wielkie odkrycia geograficzne jest niekwestionowany to jednak w wyścigu o historyczną pamięć zdecydowanie przegrywa
z Kolumbem – mówisz odkrywca, myślisz Kolumb, prawda?

Do czego zmierzam? Cele, które sobie zakładamy, nawet pomimo obrania właściwego kierunku już na samym początku naszej życiowej drogi, mogą z czasem zmienić kurs
i doprowadzić nas tam gdzie nie chcieliśmy ostatecznie dotrzeć. Ale być może ta zmiana kierunku może doprowadzić nas do miejsca, które przyniesie zbliżony albo i lepszy rezultat – twój początkowy pomysł na biznes z czasem może ulec zmianie na zupełnie inny i dopiero po tej zmianie zaczniesz na nim zarabiać miliony, w pracy której się podjąłeś żeby spłacić zaległe raty za telewizor możesz odnaleźć swoje zawodowe powołanie, zamiast na kurs malarstwa przypadkiem trafiasz na zajęcia z fotografii na których odkrywasz swoją prawdziwą pasję, w drodze na trening boksu mijasz salę w której odbywają się ćwiczenia baletu, który od tej pory zaczynasz trenować zamiast boksu – nigdy nie wiesz gdzie twoja wewnętrzna nawigacja cię zaprowadzi.

Dążenia i potrzeby współczesnych ludzi, aż tak nie różnią się od dążeń i potrzeb człowieka, który przed pięcioma wiekami temu dokonał niemalże niemożliwego – zarówno Kolumb jak i my, dwudziestopierwszowieczna populacja jesteśmy głodni odkryć, choć nasze odkrycia dotyczą nas samych – naszych celów, planów, projektów i aspiracji którymi żyjemy i do których pragniemy dotrzeć, tak jak Kolumb pragnął dotrzeć do Indii.

 

Idea złotego kręgu – klucz do sukcesu każdego Zdobywcy

Film, który za moment obejrzycie znajduje się w gronie dwudziestu najczęściej oglądanych filmów w serwisie TED.com.  Zawiera wykład Simona Sineka pt.: How great leaders inspire action („Jak wielcy przywódcy inspirują do działania”).

Simon Sinek jest autorem idei tzw. złotego kręgu , która zakłada, że za sukcesami wielkich ludzi, firm i organizacji stoją trzy kolejno zadane pytania:

Why? (dlaczego?)

How? (jak?)

What? (co?)

Zadanie sobie tych pytań w takiej właśnie kolejności stanowi klucz do podejmowania działań, które determinują późniejszy sukces. Źródło każdego słusznego przedsięwzięcia powinno znajdować się w udzieleniu właściwej odpowiedzi na pytanie dlaczego?  Wiedząc dokładnie w jakim celu podejmujemy się jakiegoś działania kładziemy solidne, niezniszczalne fundamenty dla naszych przedsięwzięć. Dlaczego twoja firma istnieje? Jaka jest twoja misja? Jakie wartości mają wyznaczać ci drogę? Większość osób swoje działania rozpoczyna w odwrotnej do tego co proponuje Sinek kolejności – pytaniem co? Nie jest to właściwe rozwiązanie z tego względu,  gdyż w finalnym rozrachunku takim działaniom brakuje głębszego zastanowienia się nad szczerą słusznością naszych poczynań. Innymi słowy – idea traci swój kręgosłup na którym opierać się powinien cały jej szkielet.

Nikt jednak nie wytłumaczy idei złotego kręgu lepiej niż sam autor. Jeśli chcecie dowiedzieć  się dlaczego firma Apple osiąga sukces za sukcesem, lub dlaczego bracia Wright jako pierwsi wznieśli w powietrzę latającą maszynę, to czym prędzej włączcie poniższy film.

Miłego oglądania i oby po obejrzeniu wszystkie wasze dotychczasowe pomysły i plany, dzięki zaimplementowaniu w nie idei złotego kręgu, nabrały właściwego kierunku.

Dlaczego warto uczyć się w parach?

Każdy z nas chcąc podreperować swój stan wiedzy podejmuje się różnorakich przedsięwzięć mających na celu ubogacenie naszych umysłów o istotne dla naszego rozwoju informacje. Jedni preferują samodzielną naukę w zaciszu swojego pokoju, drudzy wybierają wsparcie korepetytora, a trzeci uczęszczają na kurs na którym współdzielą salę wykładową z kilkunastoma innymi słuchaczami. Można również spróbować zupełnie czegoś innego, a mianowicie wspólnej nauki z jedną osobą.

Kiedy uczymy się samodzielnie zdani jesteśmy na siebie – sami musimy uporać się z materiałem, starać się go zrozumieć. Nawet uczęszczając na korepetycje możemy mieć jakiś problem, którego nie zdążymy omówić  na zajęciach z korepetytorem i zmuszeni jesteśmy czekać na rozwiązanie do następnych zajęć. Z drugiej strony gdy chcemy pouczyć się w większej grupie nie rzadko spotkamy się z sytuacją gdy oczekiwania każdej z osób w kontekście podejścia do wspólnej nauki, zagadnień od których każdy chciałby zacząć naukę czy nawet dogadania terminu, który by każdemu pasował mogą stanowić nie lada wyzwanie organizacyjne. Kwestię organizacyjną można oczywiście przeskoczyć uczestnicząc w zajęciach/kursach grupowych, zyskując przy okazji również wsparcie merytoryczne w osobie nauczyciela. Należy jednak pamiętać, że najczęściej uczestniczymy w zajęciach z ludźmi, których nie znamy (znajomi mogą nie chcieć uczestniczyć w takich zajęciach, albo nie mają dość pieniędzy żeby wziąć w nich udział), a chcąc skorzystać z pomocy dydaktyka w celu indywidualnej porady nie rzadko konkurujemy o jego uwagę z innymi kursantami.

Decydując się na wspólną naukę w parze możemy:

  1. Wybrać sobie idealnego kompana z grona naszych znajomych. Kryteria wyboru moglibyśmy oprzeć o zbliżone braki wiedzy w przyswajanej przez was dziedzinie, lub czas i dzień tygodnia który możemy poświęcić na wspólną naukę.
  2. Jeśli planujemy pójść na korepetycje a jesteśmy nieśmiali możemy poczuć się raźniej w towarzystwie osoby którą znamy.
  3. Po zakończeniu wspólnych korepetycji w przypadku nie zrozumienia przez nas jakiegoś zagadnienia możemy liczyć na to, że nasz partner lepiej zrozumiał omawiany temat.
  4. Mieć pretekst do wspólnego spędzenia czasu ze swoim znajomym, przyjacielem, partnerem, małżonkiem lub innym członkiem rodziny – dzieckiem, rodzicem itd.
  5. Mieć dodatkowy temat do rozmowy z osobą z którą wspólnie się uczymy – może podczas takiej luźnej rozmowy dojdziecie do rozwiązania problemu z którym borykaliście się w czasie nauki.
  6. Wzajemnie korygować i objaśniać sobie zagadnienia z którymi sobie nie radzimy, ale radzi sobie nasz towarzysz i na odwrót – udzielić wsparcia merytorycznego swojemu kamratowi.
  7. Uznać tą formę przyswajania wiedzy za najlepszą dla nas. Jeśli dotychczasowe metody uczenia się nie przyniosły oczekiwanych rezultatów to może warto spróbować czy ten sposób nauki będzie dla was efektowny.

Zalet nauki w parach jest zapewne jeszcze więcej. Jeśli chcecie odkryć je wszystkie to gorąco zachęcam was do doświadczenia tej formy przyswajania wiedzy – znajdźcie osobę, która będzie idealna w roli waszego kompana i wspólnie dokonajcie niewyobrażalnych postępów w nauce.

Czy Steve Jobs jest zdobywcą?

O Stevie Jobsie powiedziano już wszystko i jeszcze więcej. Współzałożyciel Apple’a, wizjoner, który jeszcze za swojego życia uzyskał status legendy. Jego biografia stanowi dobry materiał na książkę (których napisano już kilka), film (tych nakręcono trzy) oraz artykuł na blog (te można liczyć spokojnie w dziesiątkach). Więc zamiast tworzyć kolejny biograficzny wpis postaram się odpowiedzieć  na pytanie „Czy Steve Jobs jest zdobywcą?” (dlaczego „jest”, a nie „był” wyjaśnię w odpowiednim momencie).

To czy Jobs był za swojego życia zdobywcą nie podlega dyskusji – przyczynił się do powstania jednej z największych firm na świecie, odkrył nie lada możliwości dla rozwoju technologii komputerowej, był zawsze o krok dalej niż reszta branży.  Nawet gdy odszedł z Apple’a to w momencie problemów z jakimi firma się borykała był w stanie wrócić do niej i postawić ją na nogi dzięki czemu znów sprawował nad nią kontrole. Jedyne czego Jobs niestety nie zdobył to dodatkowe kilkadziesiąt lat życia więcej.

No dobrze. Ale wciąż pozostaje pytanie: Czy Jobs JEST zdobywcą? Jakim cudem, skoro od pięciu lat nie żyje? Już wyjaśniam.

Obecne czasy obfitują w masy młodych ludzi, ceniących sobie indywidualizm, skorych do osiągania rzeczy wielkich, przepełnionych silnym postanowieniem zmiany świata. Oczywiście, dawniej też o młodych wyrażano się w podobnym tonie, ale dopiero Ci współcześni młodzi ludzie znaleźli się w świecie w pełni akceptującym ich dążenia i aspiracje. W czasach gdy każda nowopowstała firma nosi nazwę startup, pojęcie innowacji wysuwa się na pierwszy plan we wszystkich cenionych sektorach biznesu, a przymiotnikiem „kreatywny” legitymuje się prawie każdy. Mamy dostęp do wiedzy z całego świata za pośrednictwem książek (zarówno papierowych jak i elektronicznych) oraz rzecz jasna Internetu.  Prężnie rozwijająca się technologia jest na wyciągnięcie ręki każdego, nawet ta do której dostęp dawniej mieli nieliczni. Współcześni młodzi ludzie traktują świat jak plac zabaw, wierzą w siebie, w swój sukces i to między innymi dzięki takim osobom jak Steve Jobs. Zerkając na je go biografie dostrzegają wartość drogi, którą podążają, a nie samego celu, który jest na jej końcu, doceniają porażki, a biuro w garażu rodziców traktują jako coś o czym z dumą będą opowiadać, gdy zainkasują swój pierwszy milion. Steve Jobs to duchowy przywódca dla tych, którzy swoje pragnienie uczynienia świata lepszym próbują przekuwać w rzeczywistość. Będąc archetypem niestrudzonego wizjonera, który osiąga swój cel zdobył sobie wieczne uznanie, a także pomimo fizycznej śmierci  zyskał duchową nieśmiertelność.

O Jobsie, jego wpływie na świat i stanowieniu dla innych inspiracji będzie głośno jeszcze przez następne dekady jak nie wieki. I dopóki pamięć o nim nie zaginie pozostanie on wiecznym Zdobywcą.

Jak przygotować pierwszoklasistę na pójście do szkoły?

Rozpoczęcie nauki w szkole to dla dziecka jeden z najważniejszych momentów w życiu. Dla większości dzieci rozpoczęcie edukacji w szkole podstawowej to bardzo duża zmiana i ogromne przeżycie – od tej pory przystaje się liczyć tylko się zabawa, ale również nauka. Zarówno pierwsze dni w szkole jak i poprzedzający je okres nerwowego wyczekiwania w niepewności na to co przyniesie pierwszy dzwonek na lekcje stanowi nie lada wyzwanie zarówno dla przyszłego ucznia jak i jego rodziców – pojawią się obowiązki, a wraz nimi problemy z którymi dziecko nie zawsze będzie w stanie sobie poradzić. Jak można pomóc dziecku oswoić się z pierwszym poważnym krokiem na jego życiowej drodze i jak wesprzeć go w pierwszych tygodniach uczęszczania do szkoły?

  1. Przedstaw szkołę jako ciekawe miejsce w którym ma szansę nawiązać wiele nowych znajomości z rówieśnikami, wziąć udział w interesujących zajęciach na których dowie się wielu ciekawych rzeczy, które zaspokoją jego ciekawość świata. Opowiedz mu swoje historie i anegdoty z czasów szkolnych, pokaż fotografie ukazujące Ciebie w roli ucznia. Nie mów dziecku, że rozpoczęcie nauki w szkole oznacza mniej czasu na zabawę i wiążę się z obowiązkami. Nie demonizuj szkoły w obecności dziecka nawet jeśli rozmawiasz na jej temat ze współmałżonkiem, innym członkiem rodziny bądź ze znajomymi – pamiętaj, że dziecko w tym wieku potrafi już wysuwać wnioski z toczących się rozmów.
  2. Wybierz się z dzieckiem do szkoły jeszcze przed rozpoczęciem roku żeby pokazać mu miejsce do którego będzie uczęszczał. Oprowadź dziecko po korytarzach i klasach. Możesz także umówić się z przyszłym wychowawcą na wspólną rozmowę w towarzystwie dziecka (jeśli jest możliwość można również takie spotkanie zaproponować dyrektorowi placówki). Dzięki temu dziecko oswoi się nie tylko z nowym miejscem i ludźmi, ale również z drogą, którą będzie pokonywało przez następne kilka lat. Taka wycieczka może sprawić, że nasz przyszły uczeń będzie czuł się pewniej w tych pierwszych tygodniach.
  3. Zabierz dziecko na wspólne zakupy na których będziecie nabywać niezbędne szkolne akcesoria. Daj mu możliwość wybrania swoich szkolnych przyborów – dzięki temu dziecko zacznie z radością czekać, aż będzie mogło ich używać. Pomyśl także o przestrzeni w pokoju, którą dziecko wykorzysta jako miejsce do nauki – może przydadzą się tam nowe bardziej funkcjonalne meble np.: biurko. Warto również pomyśleć nad zakupem laptopa bądź tabletu dla dziecka żeby mogło mieć nieograniczony dostęp do programów edukacyjnych i przydatnych stron internetowych.
  4. Wysłuchaj relacji dziecka z jego pierwszych doświadczeń za szkolnymi murami. Interesuj się tym jak spędził czas w szkole, co robił, z kim nawiązał nową znajomość, czego się dowiedział na lekcjach. Jeśli do tej rozmowy podejdziesz jak do rozmów ze współmałżonkiem odnośnie czasu spędzonego w pracy dziecko może poczuć się jako ktoś ważny, a swoje szkolne sprawy potraktuje na równi z Twoimi dorosłymi.
  5. Oswój dziecko z porażką. Wytłumacz dziecku, że porażka to nic strasznego i, że każdy popełnia błędy – nawet ty, osoba dorosła. Nie strofuj też niepotrzebnie dziecka jeśli nie radzi sobie z jakimś przedmiotem. Nie używaj w stosunku do niego retoryki w stylu „Jak się nie będziesz uczył to skończysz przy kopaniu rowów”. Jeśli dziecko odniesie porażkę w szkole postaraj się z nim o tym porozmawiać – może dane zagadnienie z którym dziecko ma problem wymaga ponownego wytłumaczenia, może dziecko ma jakieś problemy, które nie pozwalają skupić się mu na nauce, coś go trapi, martwi.  Daj swojej pociesze do zrozumienia, że z porażek można wyciągnąć naukę na przyszłość,  więc ich pojawianie się w życiu jest na swój sposób dobre.

Przygotowanie dziecka do roli ucznia jest niezwykle ważne żeby, jako przyszły pierwszoklasista od samego początku swojej przygody ze szkołą mógł się z nią oswoić i czerpać radość z uczęszczania do niej.

Guwernantka – tradycja i nowoczesność w jednym

Zapewne wielu z Was traktuje guwernantkę jako postać z odległych czasów, gdy po ulicach jeździły dorożki, a o samolotach i o trwonieniu czasu na facebook’u nikt nawet nie marzył. Fakty są jednak takie, że zawód guwernantki przetrwał do XXI wieku i ma się on w nim dobrze. Ze względu na powszechny obowiązek  posyłania dzieci do szkoły można odnieść wrażenie, że korzystanie z usług domowej nauczycielki to co najwyżej temat na lekcję historii w tejże szkole. Nic bardziej mylnego.

Kim jest współczesna guwernantka? Na pewno nie stereotypową starszą panią w długiej sukni, w grubych okularach, strojącą naprzemiennie poważne i groźne miny, w mniemaniu której najskuteczniejszą metodą wychowawczą jest  bicie po rękach drewnianą linijką. Dzisiejsze guwernantki są uzbrojone w najnowocześniejszą wiedzę z zakresu pedagogiki, nierzadko mają ukończone w tym kierunku studia wyższe, ponadto znają języki obce, są wykształcone w odpowiedniej specjalizacji (np. logopedia, muzyka, gimnastyka) i, co najważniejsze – posiadają właściwe podejście do zajmowania się dziećmi . To swoiste połącznie nauczycielki i opiekunki sprawia, że dziecko otrzymuje kompleksową opiekę od osoby zorientowanej na rozwój młodego człowieka.

Największą korzyścią jaka przemawia za guwernantką jest jej skupienie uwagi tylko na jednym dziecku – Twoim dziecku! To tak jakby nauczycielka w szkole wybrała spośród trzydziestu uczniów jednego i poświęcała czas tylko jemu. A skoro liczy się dla niej tylko jeden uczeń to czasu na jego wyedukowanie ma pod dostatkiem. Mało tego – jeśli skupia uwagę tylko na tym jednym uczniu to jest w stanie lepiej poznać jego mocne i słabe strony, wybadać naturalne zdolności i talenty, a co za tym idzie – ukierunkować na odpowiednie tory jego rozwój. Dzięki temu taki uczeń już od najmłodszych lat będzie się rozwijał w dziedzinie, która sprawia mu radość i do której ma wrodzone zdolności.

Indywidualne podejście do dziecka to zdecydowanie największa zaleta guwernantki. A jak wcześniej zostało wspomniane – guwernantka sprawuje także obowiązki typowe dla niani/opiekunki. Tak więc jej zainteresowanie dzieckiem wykracza poza kwestię czysto edukacyjną. Czas spędzony na wspólnej zabawie jak również poświęcanie mu uwagi w jego czasie wolnym sprawia, że guwernantka troszczy się o dziecko na więcej niż jednej płaszczyźnie dzięki czemu jest w stanie uzyskać pełniejszy obraz jego zainteresowań i umiejętności. Same zabawy guwernantka dobiera w oparciu o ich zalety rozwojowe i  edukacyjne.

Guwernantka stanowi świetny wybór jeśli zależy Wam na poznaniu i wcześniejszym ukształtowaniu rozwojowych preferencji dziecka. Skorzystanie z jej pomocy stanowić będzie wspaniałą inwestycje, która zwróci się po dwakroć – w chwili obecnej, poprzez oddanie swojej pociechy w dobre ręce i w przyszłości gdy efekty pracy guwernantki  będą procentowały w życiu dziecka.

Jak odkryć talent u dziecka?

Follow my blog with Bloglovin

Każdy z nas jest w czymś dobry. Jedni potrafią pięknie śpiewać, inni bez zająknięcia cytują Szekspira, a jeszcze inni porywają słowem pisanym tłumy. Co zatem zrobić by odkryć ten talent już w latach dziecięcych? Poniżej odpowiedź na to pytanie.

Przypatrując się rozwojowi dziecka warto zwrócić uwagę na kwestię genów. Istnieje bowiem możliwość, że maluch odziedziczy po rodzinach pewne predyspozycje i wspólnie z nimi zapragnie oddawać się tej pasji. Przykładem może być Kate Hudson, która poszła w ślady matki i została aktorką, czy też piosenkarka Natalia Kukulska, córka Anny Jantar, artystki tragicznie zmarłej w katastrofie lotniczej.

Co jeśli jednak dziecko nie wykazuje konkretnych talentów, a na pytanie – Co najbardziej lubisz robić?- wzrusza nieśmiało ramionami? To proste- bacznie je obserwować.

Według badań, zdolności dziecka z reguły ukierunkowują się w wieku 10 lat. Do tego czasu zatem najlepszą metodą na wybadanie talentów pociechy będzie porównywanie rozwoju dziecka do etapów, na jakich są jego rówieśnicy.

Podczas przypatrywania się malcowi w trakcie zabawy warto zatem zwrócić uwagę na to, która z form spędzania czasu sprawia mu największą radość. Z kolei czytając wspólnie książki obserwujmy, jaka tematyka najbardziej intryguje małego czytelnika. Co ważne, istotne jest by dostarczać dziecku różnorodnych bodźców i pokazywać jak wiele ciekawych propozycji oferuje dzisiejszy świat.

Istnieje kilka cech, które już od małego charakteryzują uzdolnione dzieci:

I: Nie lubią powtarzać czynności, które już w pełni opanowały (np. nie wykazują zainteresowania kolorowaniem kolejnego obrazka, czy układaniem tych samych puzzli)

II: Koncentracja się na jednym zadaniu nie jest dla nich problematyczna

III: „Dlaczego?” – to pytanie pada z ich ust kilka razy dziennie.

IV: Wolą spędzać czas z dorosłymi, niż z rówieśnikami

V: Cechuje je duża wrażliwość

VI: Potrafią same zorganizować sobie czas, nie czekając na inicjatywę dorosłych

VII: Szybko uczy się nowych rzeczy, a skomplikowane pojęcia przyswaja z dużą łatwością

Każdy rodzic pragnie by jego dziecko wykazywało szczególne talenty. Pamiętać trzeba jednak, że nie warto działać na siłę i zmuszać je do pewnych aktywności, gdyż może mieć to odwroty skutek. Maluch, który dostanie możliwość realizowania się w tym, co sprawia mu największą radość z pewnością przeżyje szczęśliwe dzieciństwo, a w dorosłym życiu wykorzysta to, co zostało w nim odkryte i odpowiednio rozwinięte.